Awans Informacje Forum Dla nauczyciela Dla ucznia Korepetycje Sklep
  [ Zaloguj się ]   [ Załóż konto ]
  Najczęściej szukane
Konspekty
Programy nauczania
Plany rozwoju zawodowego
Scenariusze
Sprawdziany i testy
  Reklama
  Media
Przegląd Prasy
Patronat
Medialny
Po godzinach
  Slowka.pl
Słówka na email
Język angielski
Język niemiecki
Język francuski
Język włoski
Język hiszpański
Język norweski
Język japoński
Język rosyjski
Gramatyka
Rozmówki

Problem samotności w "Trenach" Jana Kochanowskiego

Filozofowie, myśliciele,od wieków próbowali tłumaczyć sobie i innym
problemy związane z tragedią śmierci; złem, którego przejawem jest samotność. Różne systemy filozoficzne, raz bardziej, raz mniej zbliżały się do wyjaśnienia zagadek skupionych wokół śmierci. Dla starożytnych, zwłaszcza stoików takich jak Cyceron i Seneka najwyższym dobrem była cnota; wszystko inne to znikome, obojętne rzeczy. Do tych obojętnych, czyli niepotrzebnych do szczęścia rzeczy zaliczali również życie. Oczywiście, jaki odgłos miały te poglądy w życiu praktycznym, szczególnie Cycerona spróbuję przedstawić w dalszym ciągu pracy.

Starożytność, antyk po latach zapomnienia znalazły wspaniały grunt do rozwoju w renesansie; epoce, w której nastąpiła gloryfikacja życia. Umiłowanie życia musiało być związane z tragedią, jaką niesie ze sobą śmierć. W momencie utraty kogoś bliskiego padały w gruzach filozofie, pękały jak bańki mydlane niepodważalne idee, rozpływały się we mgle wielkie autorytety. Śmierć pochłania wszystkich, ale reakcja na ogrom bólu i cierpienia może być różna. Uważam, że reakcja ta jest związana i z osobą opłakującą i opłakiwaną. Z pewnością więcej cierpią ludzie, którzy w sposób szczególny zastanawiają się nad sensem istnienia; przede wszystkim filozofowie i poeci. W wypadku tych drugich, ból wzmaga się z czasem, ponieważ ogrom jego bardzo często przelewają na papier, co łączy się z niemożliwością szybkiego ukojenia. Jeżeli chodzi o osobę opłakiwaną to ból, cierpienie i pustka częściej towarzyszy ludziom podczas rozstania z osoba bliską i młodą.

W tak nakreślonej charakterystyce łatwo uchwycić obraz Kochanowskiego nad grobem ukochanej córki - Urszuli. Bohaterowie ci byli i będą, w świadomości ludzi poszczególnych epok, uosobieniem miłości, a zarazem w przypadku Kochanowskiego: bólu, rozpaczy i samotności. "Treny" - wynik tego wszystkiego co zaszło w psychice poety po śmierci córki:
"... wzruszają i wzruszać będą, dopóki brzmieć będzie mowa polska." 1 Jakie ma miejsce w tym wielkim dziele problem samotności spróbuję przedstawić.
"Urszulka nie jest ani jedyną, ani też nawet główną bohaterką trenów. Krótkie dzieje jej życia, choć ubarwione często bohaterską stylizacją, przedstawiono jedynie fragmentarycznie. Są one właściwie pretekstem do ukazania przeżyć głównego bohatera, ojca - poety, jego rozpaczy, bólu, kryzysu wiary w dotychczasowe ideały i prób odnalezienia punktu stabilnego, punktu równowagi wewnętrznej." 2

Idąc śladami Pelca należy stwierdzić dobitnie, że Urszulka i jej śmierć stały się powodem do wyrażenia przeżyć autora, którego ból, rozpacz, cierpienie składają się na liryczny charakter cyklu.

W "Trenach" podmiot liryczny został przedstawiony w trzech rolach: ojca, poety i filozofa; problem samotności w utworze chcę prześledzić z punktu widzenia tych trzech ról. Każdą z tych ról, podmiot liryczny odgrywa kolejno na scenie cyklu. Postać kojarzona z jedną z tych osób, po odegraniu dla niej przeznaczonej kwestii usuwa się ze sceny, aby za moment przybrawszy nową maskę, z większą siłą zamanifestować swoje cierpienie.

Następujące po sobie role Kochanowskiego mają przeznaczone dla siebie zadania. Cały cykl wyraża samotność, ból, ale kolejne postacie mają uzmysłowić odbiorcy - czytelnikowi solidaryzującemu się z cierpiącym problemy, które chce on przekazać. W "Trenach" przedmiotem tragicznym jest Urszula i jej los, a podmiotem tragicznym ojciec i jego samotność.

Rolę "niefortunnego ojca" śledzimy od początku "Trenów". Zamyka natomiast ten rozdział "Tren XIII".

Kochanowski - ojciec, to wcielenie, poprzez które najwidoczniej ukazana jest bezpośredniość, wybuchowość liryzmu. Rola ojca w tym cyklu w niczym nie przypomina wielkiego myśliciela renesansu. Kochanowski - ojciec jest najzwyklejszym człowiekiem, który jak nikt inny umiał wyrazić ból po stracie dziecka.

Sekwencja "Trenów", które są uwieńczone epitafijnym "Trenem XIII" - oddaje cierpienie i zawód ojca.

W "Trenie V" zmarła córeczka została porównana do młodej oliwki, która pomyłkowo została ścięta przez nadgorliwego ogrodnika. Podobnie jego dziecko, podcięte tchnieniem śmierci padło u stóp zrozpaczonych rodziców. Samotność to nie tylko przejaw żalu po stracie córki, ale także po stracie małej poetki: "Ucieszna moja śpiewaczko! Safo słowieńska" - "Tren VI". Kochanowski wyznaje, że nie ziściły się marzenia, w których wyznaczył ją nie tylko na dziedziczkę posiadłości, ale przede wszystkim własnego talentu. Następnie przedstawiona jest rozrzewniająca scena - umierające dziecko słowami pieśni ludowej, śpiewanej przez pannę młodą, opuszczającą dom rodzinny, żegna się z rodzicami:

"Już ja tobie, moja matko, służyć nie będę
Ani za twym wdzięcznym stołem miejsca zasiądę;
Przyjdzie mi klucze położyć, samej precz jechać,
Domu rodziców swych miłych wiecznie
Zaniechać" (T. VI w 15-19)

Ból i samotność w tym momencie sięgają zenitu; Kochanowski nie odda ręki córki innemu mężczyźnie, on oddał już ją całą, ale o wiele za wcześnie.

Nastrój smutku, uczucie bólu i rozpaczy zostaje spotęgowane przez widok ubiorów Urszuli.

Wyznaje to ojciec w "Trenie VII", używając wielu zdrobnień: letniczek, uploteczki, członeczki.

Z żalem stwierdza, że matka inną wyprawę szykowała dla swej córki, a jej za cały posag wystarczyło "giezłeczko" z lichej tkaniny.

Samotność wzrasta, wspomnienia wciąż dręczą i nie dają zapomnieć o ukochanej osobie. Pisze o tym poeta w "Trenie VIII", rysując dokładniej portret psychologiczny Urszuli, która zawsze była wesoła i rozśpiewana, wypełniała sobą wszystkie kąty w domu "wdzięcznym szczebiotem", zabawiała rodziców. Po jej odejściu nastała straszliwa pustka w domu, która potęguje ból:

"Teraz wszystko umilkło, szczere pustki w domu,
Nie masz zabawki, nie masz rośmiać się nikomu
Z każdego kąta żałość człowieka ujmuje,
A serce swej pociechy darmo upatruje"
(T. VIII w 11-14)

Podobny charakter mają pozostałe wiersze, w których podmiotem lirycznym jest ojciec. We wszystkich wspomnienie dziecka, jego zabaw, zachowań, prowadzi do opisu stanów uczuciowych cierpiącego ojca. Cały ten ból związany z płaczem nad grobem dziecka, rozczarowaniem ojca, niespełnionymi nadziejami ma kwintesencję w "Trenie XIII". "Tren" ten jest elegią o utraconych bezpowrotnie nadziejach; nieodwracalność sytuacji symbolizuje zakończenie "Trenu". Kochanowski postawił nagrobek z bólu, cierpienia, obmył go łzami, a napis dał taki:

"Orszula Kochanowska tu leży,
Kochanie ojcowe, albo raczej płacz i narzekanie.
Opakeś to, niebaczna śmierci, udziałała:
Nie jać onej, ale mnie ona płakać miała."
(T. XIII w 17-20)

W tym momencie kończy się rola ojca; postawił on już nagrobek swojemu dziecku, pozostał sam. Autor zostaje ze swoim cierpieniem, ale oczywiście nie ma mowy o pogodzeniu się z tym faktem. Następny etap to tęsknota za zmarłą i szukanie sposobów nawiązania z nią kontaktu. Takimi próbami szukania kontaktu są "Treny XIV i XV", w których podmiot liryczny przyjmuje rolę poety.

Funkcja, jaką odgrywała poezja w XV w. była ogromna. Kochanowski wielokrotnie podkreślał jej rolę w życiu człowieka, uważał, że przekazując potomnym imiona bohaterów i ich czyny poezja unieśmiertelnia ich. Takie poglądy formułował w wielu swoich utworach
m. in. w "Muzach".

"Poezja, pieśń nieśmiertelna, daje zarazem nieśmiertelność- sławę nieprzemijającą swemu twórcy." 3

Dla Kochanowskiego sława, którą daje twórczość była wartością nadrzędną. W "Trenach" natomiast, podobnie jak wiele innych przekonań, to również ulega przekreśleniu:
"[... ] Jakie szczęście ludzi naszladuje,
Tak w nas albo dobrą myśl, albo złą sprawuje" (T. II w 19-20)
"W dobrej myśli dobrze było cieszyć się poezją, widzieć w niej wartość najwyższą i nieprzemijającą. W złej myśli zrodzonej przez tragiczne okoliczności, sława, którą zapewnia poecie jego twórczość, staje się czymś nieważnym, drugorzędnym" 4;
"Ani mi teraz łacno dowiadać się o tym,
Jaka mię z płaczu mego czeka cześć na potym" (T. II w 15-16)

Wyznanie to otwiera gamę polemik i autopolemik zawartych w "Trenach". Autor dokonuje rozrachunku z własną twórczością. Poezja w chwili trudnej nie daje pocieszenia, pozostawia go samego. Kochanowski- poeta nie wierzy już w nadprzyrodzone zdolności lutni - symbolu twórczości poetyckiej: Lutnia w "Trenach", nie jest dla niego najlepszą pocieszycielką w strapieniach, jaką była na przykład w "Pieśniach":

"Lutnia - wódz tańców i pieśni uczonych,
Lutnia - ochłoda myśli utrapionych:
Ta serce miękczy swym głosem przyjemnym
Bogom podziemnym"
(P. XVI z "Ksiąg")

Autor przyjmując rolę poety, spróbował zastosować tę siłę poezji, która "serce miękczy swym głosem przyjemnym, Bogom podziemnym" Jednak w poezji Kochanowski nie znalazł partnera w cierpieniu.

Samotność i nieskuteczność poezji oddają "Treny XIV i XV".
Kochanowski - poeta szuka analogii swojej sytuacji do cierpienia Orfeusza i Niobe.
"Tren XIV" otwierają wersy:

"Gdzie te wrota nieszczęsne, którymi przed laty
Puszczał się w ziemie Orfeus szukając swej straty?"

Kochanowski - ojciec, który położył już kamień na grobie Urszulki (T. XIII); przejmuje rolę poety i podobnie jak wielki śpiewak i lutnista Orfeusz, udaje się do Hadesu, aby poezją przebłagać "surowego Plutona":

"A ty mię nie zostawaj, wdzięczna lutni moja,
Ale ze mną po społu pódź aż do pokoja
Surowego Plutona!"
(T. XIV w 7-9)

Orfeusz grą na lutni i śpiewem wzruszył władców podziemi, oddali mu Eurydykę, ale w drodze powrotnej utracił małżonkę po raz drugi, gdy wbrew zakazowi obejrzał się za siebie, by na nią spojrzeć.

Poeta nasz, doskonale rozumie nieskuteczność siły poezji. Poezja jest bezsensowna, bezsilna, po takim wniosku, do którego poeta doszedł przez analizę mitu orfejskiego wzmaga się jego samotność. Próba solidaryzacji z losem mitycznego bohatera, nie przyniosła ulgi w cierpieniu. Opuszczony przez dawną swoją partnerkę w niedoli - poezję, pozostaje sam.

Ale czy mit orfejski to zupełna klęska wiary w możliwości poezji? Mit ten raczej oznaczał dla Kochanowskiego rozpiętość między mocą talentu poetyckiego, a słabością człowieka.

W "Trenie XV" poeta powraca do problemu, jaki odgrywała w jego cierpieniu lutnia, w której szukał pomocy w przezwyciężaniu samotności:

"Erato złotowłosa i ty, wdzięczna lutni,
Skąd pociechę w swych troskach biorą ludzie smutni!
Uspokójcie na chwilę strapioną myśl moję,
Póki jeszcze kamienny w polu słup nie stoję."
(T. XV w 1-4)

Apostrofa do Eraty i lutni prowadzi do tragicznego stwierdzenia: "... Póki jeszcze kamienny w polu słup nie stoję", czyli: póki jeszcze nie skamieniałem. Autor - poeta porównuje siebie do antycznej Niobe, chociaż jej imię padanie dalej.

Do antycznej Niobe doprowadza poetę ból, który prawie przemienia go w "kamienny w polu słup". Podobieństwo beznadziejnej sytuacji Kochanowskiego, z losem Niobe, wydaje się być bardzo wyraźne, ból i cierpienie doprowadzają do końcowej rozpaczy, co prowadzi do porzucenia lutni.

Czy udało się poecie zgromadzić taką argumentację, żeby odpowiedzieć na zadane sobie wcześniej pytanie?:

"Mylę się? czyli, patrząc na ludzkie przygody,
Skromniej człowiek uważa i swe własne szkody?"
(T. XV w 7-8)

Jest to pytanie retoryczne, stawiając je, Kochanowski nie wierzy w możliwość pocieszania wypływającego z analogii losów bohaterów mitycznych.
Nie pomogło zestawienie z bohaterami mitycznymi, zawiodła poezja, z którą ostatecznie żegna się w "Trenie XVI";

"Nieszcześciu k'woli a swojej żałości,
Która mię prawie przejmuje do kości,
Lutnią i wdzięczny rym porzucić muszę,
Ledwie nie duszę."

(w 1-4)

Kochanowski - poeta porzucił symbolicznie klasyczną lutnię, rozpoczyna następny etap manifestacji bólu i samotności.

"Gdy śmierć Urszuli wprawiła go w rozpacz, siła tej rozpaczy objawiła się najwyraźniej tam, gdzie zburzyła jego równowagę intelektualną." 5 Takim "Trenem", w którym obserwujemy gorączkową pracę intelektu, na podstawie którego, chcę przedstawić rolę podmiotu lirycznego jako filozofa jest "Tren XVI". Kochanowski - filozof "... przyznaje się do błędu i zdaje sobie sprawę z fałszywego stanowiska wobec rzeczywistej kondycji ludzkiej" 6:

"O błędzie ludzki! O szalone dumy!
Jako to łacno pisać się z rozumy,
Kiedy po wolej świat mamy, a głowa
człowieku zdrowa"
(T. XVI w 9-12)

Głównym zadaniem, jakie sobie obiera autor- filozof jest polemika z filozofią stoicką, a przede wszystkim z jej wielkim szermierzem - Cyceronem.

Kochanowski- filozof już wie o wielkiej kolizji pomiędzy filozofią a rzeczywistością; o rozbieżności między słowami a czynami, między radami filozofów i niemożliwością sprawdzenia ich w życiu realnym.

Samotność dyktuje mu ironiczne słowa skierowane do wielkiego myśliciela:

"Wywiódłeś wszystkim, nie wywiódłeś sobie"
(w 33)

Kochanowski wiedział, że Cyceron sam nie stosował w swoim życiu tego co głosił: "Ali żyć nie tak, jako mówić snadnie" (w 18)

Cyceron podobnie jak nasz poeta rozpaczał po śmierci swojej córki, czym Kochanowski podpierał się uwierzytelniając dramatyczne sprzeczności życia i poglądów filozofa:

"Czemu tak barzo córki swej żałujesz?
Wszak sie ty tylko sromoty wiarujesz;
Insze wszelakie u ciebie przygody
Ledwie nie gody!"
(w 25-29)

Podobnie autor ironizował z zachowania "Arpina wymownego" w momencie wygnania z ojczyzny:

"Precz z płaczem idziesz, Arpinie wymowny,
Z miłej ojczyzny? Wszak nie Rzym budowny,
Ale świat wszystek Miastem jest mądremu
Widzeniu twemu"
(w 21-24)

Kochanowski znał dobrze postawę Cycerona z "Paradoksów stoików" i "Rozmów tuskulańskich" dlatego nie chciał i nie mógł pogodzić się z jego rzeczywistym postępowaniem. Aluzje polemiczne do jego pism zawarł również w pozostałych zwrotkach tego rozrachunkowego "Trenu".

Cyceron w "Trenach" uczestniczy w dyskusji światopoglądowej Kochanowskiego, jest świadkiem, a także adresatem rozrachunku z filozofią, a przede wszystkim odgrywa rolę partnera poety. To właśnie poczucie wspólnoty losu Kochanowskiego i Cycerona podyktowało mu przeprowadzenie z nim dyskusji:

"Pióro anielskie, duszę toż w przygodzie,
Co i mnie bodzie"
(w 35-36)

W tym interpretowanym "Trenie" autor głęboko zastanawia się nad zmiennością ludzkich postaw:

"W dostatku będąc, ubóstwo chwalemy,
W rozkoszy - żałość lekce szacujemy,
A póki wełny skąpej prządce zstaje,
śmierć nam za jaje."
(w 13-16)

"Tren" ten stał się wyrazem zasadniczej wątpliwości, czy człowiek może oprzeć się losowi. Kochanowski- filozof stwierdza jednak niestałość i uzależnienie ludzkich myśli od warunków i okoliczności zewnętrznych:

"Człowiek nie kamień, a jako sie stawi
Fortuna, takich myśli nas nabawi"
(w 37-38)

Ta refleksja o bezsilności człowieka wobec losu, o jego zależności od wyroków narzuconych mu z zewnątrz, o niemożliwości przezwyciężania praw rządzących ludzką naturą wyznacza najrozleglejszą perspektywę problematyki antropologicznej podjętej w utworze.

Formułując myśl: "człowiek nie kamień..." stanowiącą fundament ideologicznej utworu, Kochanowski zgadza się wreszcie z kondycją ludzką.

Bohater "Trenów" próbował kolejno różnych sposobów przezwyciężania samotności - przejawu zła śmierci "... jest ona nawet doświadczeniem boleśniejszym, bo trwa i wzmaga się z czasem." 7; kolejno jednak upadały pokładane w nich nadzieje.

Po rozstaniu się z poezją musi także odrzucić filozofię stoicką. Ponownie pozostaje sam ze swoim cierpieniem bez możliwości szybkiego ukojenia. Jedyną nadzieją dla niego jest stopniowe zacieranie bólu w pamięci przez czas. Stąd dramatyczna apostrofa do Czasu zamykająca Tren XVI:

"Czasie, pożądnej ojcze niepamięci!
W co ani rozum, ani trafią święci,
Zgój smutne serce, a ten żal surowy
Wybij mi z głowy"
(w 41-44)

"Tren XVI" jest utworem, przenikniętym na wskroś, żywiołem dyskusji polemicznej z zasadami filozofii stoickiej, zawartymi w dziełach jej "pierwszego rycerza", a zarazem autopolemicznej wobec wcześniejszych dokonań artystycznych czarnoleskiego poety.

Samotność w "Trenach" towarzyszy Kochanowskiemu - ojcu, poecie i filozofowi. W zależności od tego jaką rolę odgrywa bohater z takim natężeniem przejawia się ono w cyklu. Samotność jest wyrażona przez ból, rozpacz, zwątpienie, poszukiwanie sposobów konsolacji.

Kochanowskiego opuściła poezja, filozofia, ale właśnie dzięki pozostawieniu go samego ze sobą dokonuje się przemiana postawy humanistycznej. Samotność ma sens?! W wyniku cierpienia następuje zwrot od uproszczonego "stoickiego" modelu na rzecz humanizmu i racjonalizmu zgodnego z prawami natury ludzkiej, zakładającego dramatyczność i konfliktowość ludzkiego losu, broniącego prawa człowieka do płaczu i rozumiejącego ludzkie załamania.

Cierpienie zburzyło harmonię poety, ale właśnie dzięki niemu mistrz czarnoleski mógł postawić na zupełnie nowych fundamentach swój nowy humanizm.

Ten bój, który stoczył intelekt poety, zatryumfował nowymi ideałami, wywołany przez samotność spowodował to, że miała ona sens.Z samotnością, najczęściej kojarzy się nam brak bliskiej osoby czy osób; ale czy tak jest rzeczywiście - nie sądzę. Aby poprzeć powyższy wniosek, a jednocześnie podsumować rozważania na temat problemu samotności w "Trenach", posłużę się cytatem, który pochodzi z utworu napisanego o wiele później, ale doskonale oddaje atmosferę przedstawionych "Trenów":

"Najgorszą samotnością nie jest ta,
która otacza człowieka, ale pustka w nim samym"
(B. Prus "Lalka")

Przypisy:
1. J. Przyboś, "Trudne" Treny "" [w:] J. Przyboś "Sens poetyki", t. 1, s 64.
2. J. Pelc "Treny" J. Kochanowskiego, s 104- 105.
3. S. Grzeszczuk: "Treny" J. Kochanowskiego s 40
4. S. Grzeszczuk: wyd. cyt. S 42
5. W. Weintraub: "Rzecz czarnoleska", s 175
6. A. Borowski "O trwodze, rozpaczy, nadziei w Trenach" [w:] J. Błoński: "J. Kochanowski - interpretacje" s 175
7. A. Borowski, wyd. cyt, s 173.

Bibliografia
Treny cyt. za wydaniem: J. Kochanowski: Treny, oprac. J. Pelc B N I, 1
1. Pelc J "Treny" J. Kochanowskiego, Warszawa 1980.
2. Grzeszczuk S: "Treny" J. Kochanowskiego.Warszawa 1978.
3. "J. Kochanowski - interpretacje" opr. Błoński J,Kraków 1990.
4. Przyboś J: "Trudne Treny" [w:] J. Przyboś: "Sens poetyki" t. 1,Warszawa 1980.
5. Weintraub W: "Rzecz czarnoleska",Kraków 1977.
 

Opracowanie: Kinga Miłkowska nauczyciel SPNr3 w Mońkach


 
  Barometr
1 2 3 4 5 6  
Średnia ocena: 5



Ilość głosów: 1

Szukaj autora i tytuł
Ostatnio dodane materiały
Najczęściej zadawane pytania
Zasady publikacji 
Zobacz jak wygląda zaświadczenie o publikacji Twoich materiałów
  Twoje konto
Zaloguj się
Załóż konto
Zapomniałem hasła
  Forum
Nauczyciel - awans zawodowy
Matura
Korepetycje
Ogłoszenia - kupię, sprzedam, oddam

O Profesorze - Napisz do Nas - Reklama - Polityka prywatności - Najczęściej zadawane pytania - Zgłoś błąd

2000-2014