Katalog

Elżbieta Pęcek
Język polski, Artykuły

Czas wolny szlachty polskiej w XVII i I połowie XVIII wieku

- n +

Czas wolny szlachty polskiej w XVII i i połowie XVIII wieku

Celem tej pracy będzie próba spojrzenia na obyczaje szlachty polskiej w XVII i I połowie XVIII wieku ze szczególnym uwzględnieniem sposobów, w jaki spędzano wolny czas.

Szlachta nie była stanem jednolitym, można było wyróżnić pięć grup: magnaci, szlachta średnia, szlachta drobna, zagrodowa i gołota.

W pracy omówiony będzie czas wolny głównie grup najbogatszych: magnaterii i średniej szlachty. Wzięto pod uwagę życie towarzyskie, zwracając szczególną uwagę na uciechy stołu, staropolską gościnność, zwyczaje grzecznościowe. Zaprezentowano liczne zabawy i rozrywki, zainteresowania teatralne, muzyczne i czytelnicze.

Nie sposób pominąć podróży, bez których życie szlachcica byłoby nudne i monotonne.

Rzeczpospolita szlachecka to wspólne biesiadowanie, picie, radzenie się, modlitwy, prace, zabawy. Życie towarzyskie ma podtrzymać łączność szlachty, a zarazem podkreślić jej wyższość nad innymi stanami. Nabożeństwo w kościele, sejmik, zebranie sądu, transakcja handlowa stają się okazją do zebrania towarzyskiego braci szlachty. Spotykano się też w długie zimowe wieczory, a starsi pilnowali, by spotkania odbywały się zgodnie z obyczajem szlacheckim.

Jedną z cnót towarzyskich była gościnność. Na całym świecie znana była szlachecka gościnność zamykająca się w słowach: "gość w dom Bóg w dom". Etykieta nakazywała witać dobrze każdego gościa-szlachcica, nawet będącego w podróży, przybywającego z dalekiego świata. Najczęściej gośćmi byli sąsiedzi, którzy przybywali w odwiedziny, złożyć życzenia czy gratulacje z okazji różnych uroczystości rodzinnych, jubileuszy, imienin, awansu społecznego; drobne wydarzenie z życia rodzinnego np. urodzenie dziecka już mogło być okazją do wystawnej uczty, hulanki.

Przyjmowanie gości wiązało się z przestrzeganiem licznych formalności, aby przez niedopatrzenie niczym nie urazić przybysza. Wypadało go witać już w progu, gdzie miały miejsce czułe powitania, wzajemne komplementy.

Natomiast bardzo niechętnie wypuszczano gościa, starając się go jak najdłużej zatrzymać.

Dużą wagę przywiązywano do imienin. Po uroczystości kościelnej odbywało się bardzo wystawne przyjęcie. W trakcie wygłaszano mowy na cześć solenizanta. Ważnym obrzędem było tzw. "wiązanie" - "obwiązywano olenizanta powrósłem, pasem, wstążką, chustą, jakby symbolicznie stwierdzając więzy przyjaźni, później wiązano podarunkiem." Prezenty imieninowe stają się powszechne i zastępują dawną symbolikę "wiązania."

Podczas spotkań towarzyskich mężczyźni i kobiety chcieli się sobie przypodobać, umizgi były częstą zabawą. Kobieta otoczona była szacunkiem i galanterią. Pan powinien rozpocząć rozmowę, nie szczędzić płci pięknej pochlebstw i komplementów, mieć dobry humor. W zachowaniu obowiązywała wytworność i wdzięk zewnętrzny.

Na program towarzyski składały się: rozmowa, taniec, muzyka, gra i bankiet.

Podczas uczty gospodarz wielokrotnie zapraszał, czasem nawet przymuszał do nadmiernego jedzenia, to naleganie zwano "prynuką." Świadczyła ona o gościnności gospodarza. Jeżeli "prynuki" nie było, trzeba było jeść skromnie i niechętnie.

Biesiady to mnóstwo jedzenia i picia, przepych pańskich i magnackich stołów. Trudno było się wykręcić od picia, sam gospodarz pilnował i goście się wzajemnie pilnowali, aby nikt nie wylewał za kołnierz, przymuszano do picia, siłą nalewano. Bywało, że uczta zmieniała się w pijaństwo, pijaństwo w orgię. Wszczynano kłótnie, pojedynki, które mediator próbował od razu zażegnać. W zasadzie niewiele uczt obyło się bez awantury.

W XVII wieku szlachta podkreślała swoją niechęć do miasta, w którym upatrywała " aglomerację zła, gniazdo niecnoty i kłamstwa." Przebywanie na wsi było zgodne z interesami (nadzór nad majątkiem), dawało przewagę moralną, harmonizowało z ideałem szlachcica- ziemianina, ideałem agrarnym (choć szlachcic raczej zarządzał, niż pracował bezpośrednio na roli), ideałem sielankowego życia wiejskiego pełnego umiaru, spokoju.

W długie popołudnia i wieczory kobiety zabawiały się szyciem, haftowaniem na stębenku i krosienkach, robieniem pończoch. Damy wysokiego urodzenia wiązały siatkę z cienkiej, białej nici, której używały do własnego stroju. Pobożniejsze robiły do kościołów alby, tuwalnie i ornaty.

Dla mężczyzn najlepszą zabawą, najwyżej cenioną było polowanie. Traktowane jako zabawa rycerska, dostępna tylko dla szlachetnie urodzonych. Zżywali się ze sobą ludzie, tworzyli zamknięty świat łowiecki. Chodziło nie tylko o upolowanego zwierza, ale przede wszystkim o przeżycie emocji, o zabłyśnięcie przed innymi. Polowania odbywały się na różne sposoby: z psami, z obławą, z sieciami, z sokołami. Jako najszlachetniejsze uchodziło sokolnictwo, ptakami łowczymi były: orły, krogulce, jastrzębie, sokoły, rarogi, sowy i inne.

Inną zabawą panów była hodowla koni. Mocne i dorodne konie stanowiły przedmiot umiłowania, były też powodem do dumy.

W owych czasach z zabaw ceniono sobie grę w szachy, dla kogo była zbyt trudna- to w warcaby.

W XVII wieku rozpowszechniły się gry w karty np. w pikietę, chapankę, w kupca, w rewersynę, gra hazardowa z bankiem oraz faraon, które stały się publicznym nieszczęściem. Szlachta wiejska broniła się przed faraonem, grała w spokojnego mariasza, który i w klasztorach był dopuszczalny.

Wśród innych zabaw towarzyskich znane były np. próby zręczności polegające na podnoszeniu ustami piórka z ziemi, chowaniu pierścienia w rękach niewiast, odgadywaniu, kto uderzył osobę trzymającą głowę na kolanach współuczestnika zabawy.

Dobrym sposobem na nudę były różne gry słowne, rozwiązywanie zagadek, powiedzenie czegoś dowcipnego, zabawy oparte na dwuznacznikach, łamigłówki.

Nowością były kawiarnie, cukiernie, restauracje. Instalowano w nich bilardy. Można tam było poczytać pisma. Pierwsza kawiarnia powstała
w Warszawie w 1727 roku.

Jedną z najmilszych zabaw w mieszanym towarzystwie był taniec. Najpiękniejszym i najbardziej reprezentacyjnym był "polski" czyli polonez. Zaczynano nim zabawę, brali w nim udział wszyscy, nawet starsi, którzy zajmowali pierwsze pozycje. Taniec ten uchodził w oczach cudzoziemców za poważny, spokojny, skromny, a zarazem pełen wdzięku i wytworny. Młodzież wolała tańce skoczne, hałaśliwe, jak np. "goniony", cenar, firlej, galarda, w XVIII wieku pojawił się menuet, gawot, kadryl, anglez. Większość tych tańców była obcego pochodzenia.

Na większe uroczystości najmowano muzyków, jeżeli dwór nie miał własnej kapeli. Zapraszano organistę lub bakałarza, grajków wiejskich, kapelę z miasta lub żydowską kapelę z cymbalistą. Na dworach pojawiali się wędrowni artyści, do ciekawych należy zaliczyć tzw. niedźwiednika, który chodził po domach z tresowanym niedźwiedziem. Przy dźwiękach hałaśliwej muzyki miś pokazywał różne sztuczki. Odwiedziny takie były sensacją na dworze. Nudę dworską zabijali też wędrowni kuglarze, skoczkowie, jarmarczni magicy. Równie popularne jak muzyczne były zainteresowania teatralne magnatów polskich, które rozpowszechniły się po uruchomieniu opery królewskiej w 1635 roku. Wiele przedstawień oglądała szlachta w przerwach obrad sejmowych. Również kolegia jezuickie dawały taką możliwość.

Król August III był miłośnikiem opery, zapraszał mieszkańców stolicy na bezpłatne przedstawienia i koncerty. Rozwój teatru przypadnie na II połowę XVIII wieku.

W pałacach magnackich powstawały biblioteki zawierające dzieła nabywane podczas podróży po Europie, podczas studiów poza granicami kraju lub na przykład u wydawcy gdańskiego. Np. Krzysztof Opaliński sprowadzał książki bezpośrednio od wydawcy niderlandzkiego lub od wydawcy i księgarza gdańskiego. Przeciętna biblioteka magnacka liczyła 200 - 300 książek. Niektóre rodziny np. Potoccy, Radziwiłłowie, Sapiehowie posiadali po kilka bibliotek. W połowie XVII wieku istniało około 110 bibliotek magnackich, niemal w każdej rodzinie był gromadzony księgozbiór. Miłośnikiem, znawcą i kolekcjonerem licznych książek był Józef Andrzej Załuski.

Niektórzy przedstawiciele braci szlachty sami zasilili szeregi literatów. Przykładem może być skromny szlachcic z Wielkopolski Samuel ze Skrzypny Twardowski. Znanym reprezentantem kultury dworskiej i magnackiej był Krzysztof Opaliński- satyryk, wydał zbiór satyr na społeczeństwo polskie.

W kręgach dworskich czytano również Andrzeja Morsztyna, marinistę zaskakującego czytelnika ozdobną i wykwintną formą.

Przedstawicielami baroku sarmackiego byli Wacław Potocki, Wespazjan Kochowski, Jan Chyzostom Pasek. Ich twórczość jest odzwierciedleniem życia szlachcica polskiego z XVII wieku. Za najkulturalniejszego magnata tej epoki, utalentowanego i oczytanego, uważano Stanisława Herakliusza Lubomirskiego- autora komedii, poematów mitologicznych i biblijnych. Zaś Kasper Niesiecki napisał dzieło o polskich rodach szlacheckich pt. "Korona Polska."

Szlachta ciągle podróżowała- do krewnych, przyjaciół, nie zważając na trudności komunikacyjne i duże odległości. Do miasta przyciągały nie tylko sejmiki, roczki sądowe, lustracje zbrojne, lecz przede wszystkim okazja do biesiady, spotkania towarzyskiego, rozrywki, której nie miał szlachcic we własnym dworze. Nawet i skromniejszej fortuny szlachcic podróżował karawaną z wozami skarbnymi, z kuchnią, czeladzią.

Podróże zagraniczne miały głównie cel edukacyjny, naukowy, religijny, ale także i rozrywkowy, podróżowano też dla przyjemności, w celu poznania innej cywilizacji i kultury, innych zakątków świata, dla nowych wrażeń.

Na obyczajowość staropolską XVII- XVIII wieku składają się różne modele obyczajowe, które wzajemnie się przenikały,lecz stanowiły odrębne światy obyczajowe. Wykształciły się wzorce obowiązujące poszczególne warstwy społeczne zgodnie z ówczesnym przekonaniem, że ludzie nie są równi, należą do różnych stanów, z których każdy ma odrębne prawa i obowiązki, inny styl życia. Wykształcił się między innymi model magnacki, szlachecki, chłopsko- mieszczański, model wojskowych, służby i ludzi marginesu społecznego. Modele różniły: strój, savoir vivre, sposób bycia, styl życia, moralność. Uwidaczniały się one szczególnie w sposobach spędzania wolnego czasu.

Celem magnatów było zapewnienie sobie maksymalnej popularności, uzyskanie sławy, bogactwa. Żyli w niezwykłym przepychu, otaczani podziwem i uznaniem. Część szlachty średnio zamożnej podziwiała jaśnie wielmożnych, zachłysnęła się pańskim bogactwem i splendorem. Obyczajowość szlachecka dążyła do roztaczania okazałości, wspaniałości, często poprzez życie ponad stan. Szlachta ceniła sobie godność osobistą, jeżeli szlachcic poczuł się obrażony przez osobę równą sobie lub z niższego stanu, honor nakazywał mu pomścić intruza. Typ szlachecki cechowało również pewne obycie, swoboda w kontaktach towarzyskich, ruchliwy tryb życia, liczne znajomości, tendencja do używania życia, ale też do dewocji i pokuty. Pewne zmiany w obyczajowości przyniosła epoka oświecenia.

Bibliografia

M. Bogucka, Dawna Polska. Narodziny, rozkwit, upadek, Warszawa 1973
A. Bruckner, Dzieje kultury polskiej, tom II, Warszawa 1939
J. S. Bystroń, Dzieje obyczajów w dawnej Polsce. Wiek XVI- XVIII, tom II, Warszawa 1976
W. Czapliński, J. Długosz, Życie codzienne magnaterii polskiej w XVII wieku, Warszawa 1976
J. Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III, Warszawa 1985
Z. Kuchowicz, Obyczaje staropolskie XVII- XVIII wieku, Łódź 1975
J. Lileyko, Życie codzienne w Warszawie za Wazów, Warszawa 1984
W. Łoziński, Życie polskie w dawnych wiekach, Kraków 1958
J. Ch. Pasek, Pamiętniki, oprac. R. Pollak, Warszawa 1989
J. Tazbir, Kultura szlachecka w Polsce, Poznań 1998
 

Opracowanie: mgr Elżbieta Pęcek

Wyświetleń: 5910


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.