AWANS INFORMACJE FORUM Dla nauczyciela Dla ucznia LOGOWANIE


Katalog

Izabela Marszałek, 2011-05-22
Łódź

Jolanta Strokowska
Zajęcia zintegrowane, Scenariusze

Scenariusz z Okazji Bożego Narodzenia pt. "Skrzat Dyzio"

- n +


Scena I

Narrator:
Księżyc uśmiecha się na niebie,
Kiedy w grudniową noc
Święty Mikołaj mleczną drogą
Wiezie prezentów moc.
Serca dzieci na całym świecie z
Z niecierpliwością drżą:
Kogo odwiedzi dobry święty
I czy podarki są?
Święty Mikołaj zna marzenia,
Wie, za czym tęsknią dziś
Dzieci te duże i te małe,
Co nocą im się śni.
Wraz z grupą małych skrzatów
Mikołaj stara się
Spełniać marzenia dzieci,
By radowały się.
Bo nic cenniejszego nad uśmiech dziecka
Nie ma na świecie tym,
Dlatego od rana aż do nocy
Skrzaty pracują z nim.
Szykują zabawki dla milusińskich:
Misie i lalek moc,
By pod choinką móc poukładać
Prezenty w tę niezwykłą noc.

Mikołaj:
Witam Was drogie skrzaty,
Jak idzie robota?
Czy zdążycie do Wigilii?
Wszak już jest sobota.

Skrzat I:
Drogi Panie Mikołaju,
Nie musisz się martwic.
Dla każdego będzie prezent-
Czasu musi starczyć.

Skrzat II:
Tak, tak Drogi Mikołaju,
Nie musisz się trapić.
W dzień Wigilii w każde rączki
Prezent musi trafić.

Skrzat III:
Pomożemy Ci z ochota,
Wszak to nasza praca.
Uśmiech dziecka jest jak złoto
W nim nasza zapłata.

Scena II

Czarownica:
Ha, ha, ha…głupie skrzaty!
Nikt z was nie podoła.
Nie zdążycie z prezentami,
Już w tym moja głowa.
Muszę szybko coś wymyślić,
Aby plany pokrzyżować.
Nie uda się wam w tym roku
Prezentów przygotować.
Za to, że mi w zeszłym roku
Śmiałeś rózgę podarować,
Zemszczę się na tobie teraz,
Będziesz staruchu żałować!
Hokus-pokus, hokus-pokus,
Niechaj czary zaczną działać!
Kto jabłuszko to skosztuje,
Jego sercem będę władać1

Scena III

Czarownica ( przebrana za babcię, dźwigającą chrust):
Jejku, jejku, jak mi ciężko!
Pomóżże mi miły skrzacie.
Wiem, ze dobre masz serduszko,
Wszak wystarczy spojrzeć na cię.

Skrzat Dyzio:
Z chęcią pani dopomogę,
Wskaż mi tylko babciu drogę.

Czarownica:
Dziękuję ci drogi skrzacie,
Przyjmij jabłko za swą pomoc.
Wiem, że nie jest to za wiele,
Lecz jabłuszko- zdrowy owoc.
Jest soczyste, czerwoniutkie
I zapewne też smaczniutkie.

Dyzio:
Ach, dziękuję…
Rzeczywiście- piękne bardzo.
I do tego w smaku przednie…
Ojej, co to?! Jakoś bardzo
Dziwnie się poczułem nagle.
Wszystko małe, jakieś brzydkie,
Czyżby tu działały czary?
A gdzie babcia się podziała?
Przecież tu przed chwilą była.
Nie żegnając się gdzieś znikła…
Czas już wracać, bowiem późna
Bardzo pora się zrobiła.

Scena IV

Skrzat I:
Witaj bracie,
Czemuś długo tak nie wracał?
Chodzisz sobie na spacery
A tu czeka ciężka praca!
Wszak niewiele czasu mamy ,
By zabawki przygotować.
Już Mikołaj się zamartwia,
Że możemy nie podołać.

Skrzat Dyzio:
Oj, przesadzasz! Przestań gderać!
Jaki masz zniszczony surdut!
Musisz lepiej się ubierać!

Skrzat I:
Czyżbyś bracie zachorował,
Czy ci rozum pomieszało?!
Ty mi tutaj o surducie,
Gdy tak czasu mamy mało?!
Bierz się wreszcie do roboty!

Dyzio:
Dobrze, dobrze, już się biorę…

( do siebie)
Ciągle tylko praca, praca…
No i po co? Co mam z tego?
To się wcale nie opłaca.
Siedzę tutaj całe dzionki,
W pracę wkładam szczere chęci.
Ja pracuję a Mikołaj
W bucie tylko palcem kręci.
Potem wsiądzie w swoje sanie,
Wypoczęty i wspaniały.
Pod choinką poukłada,
Co mu skrzaty w worku dały..
Dzieci będą się radować
I dziękować staruszkowi,
Podczas kiedy ten Mikołaj
Tak naprawdę nic nie robi.
To my skrzaty harujemy,
My jesteśmy od roboty,
A Mikołaj zbiera laury…

Skrzat II:
Czemu skrzacie nic nie robisz,
gdy inni pracują?!
Przecież twojej pomocy bracia potrzebują!

Skrzat III:
Nie zdążymy przed Wigilia,
Gdy będziesz się lenić!
Bierz się zaraz do roboty,
Obowiązek trzeba spełnić!

Dyzio ( do siebie):
Tak, tak, tak…
Ani myślę cały dzień harować!
Codziennie od rana zabawki montować.
Mam już dość wszystkiego!
Biorę za pas nogi!
Czas już się szykowac do dalekiej drogi!

Scena V

Dyzio :
Idę już dzień cały,
Wokół żywej duszy!
Jakoś smutno się zrobiło
Pośród leśnej głuszy!

Staruszka:
Biedny skrzacie!
Zmarzłeś tu na sopel lodu!
Chodź, ogrzejesz się w mej chacie!
Mam herbatkę, trochę miodu…
Zaraz lepiej się poczujesz!

Dyzio:
Chętnie, chętnie,
Ledwo stoję.
Och! Jakie dobre, jak smakuje!
Coraz lepiej się już czuję.
Dziękuję babciu, dziękuję!

Staruszka:
Ja cię chyba skądś znam…
Tak… na pewno!


Dyzio:
Naprawdę?! To niemożliwe!

Staruszka:
Chyba się nie mylę.
Czekaj, niech pomyślę chwilę…
Każde dziecko o tym wie,
Że skrzaty są na świecie.
Gdzieś daleko w małej chatce
Niespodzianki szykujecie,
Które potem spakujecie
i Mikołaj je zawiezie
dzieciom na calutkim świecie.

Dyzio:
Każde dziecko o tym wie?
Ale skąd?
A ja myślałem..

Scena VI

Skrzat I:
Skrzacie Miłku, czyś nie widział
Skrzata Dyzia gdzieś przypadkiem?
Już od rana tak go szukam.
Czyżby wymknął się ukradkiem?
Tylko po co? Gdzie? Dlaczego?

Skrzat Miłek:
Nie widziałem.

Skrzat I:
Wielka szkoda.
Bardzo martwię się o niego.

Skrzat Miłek:
Gdzie Mikołaj?
Musisz biec do niego
I powiedzieć, co się dzieje.
Wszak na dworze bardzo zimno,
Mróz i wicher w oczy wieje.
Może przecież gdzieś zamarznąć
na sopelek biedny Dyzio.

Skrzat I:
Nie czekajmy zatem dłużej!
Biegnijmy do Mikołaja!

Mikołaj:
Co mówicie?! Zginął Dyzio?!
Jakżeż mogło się to zdarzyć?!
I do tego w takiej chwili,
Gdy potrzeba rąk do pracy!
Trzeba zaraz zwołać wszystkich
I poszukać przyjaciela.
Może krzywda mu się dzieje,
Głód i chłód w lesie doskwiera?!

Skrzat I:
Dobrze mówisz Mikołaju!
Dyzia szybko znaleźć trzeba.

Skrzat Miłek:
Nie marnujmy zatem czasu,
Mam tu wszystko, co potrzeba:
Ciepłe szale, rękawice,
by nie zmarznąć w ciemnym lesie.

Mikołaj:
Wszyscy razem pójść nie mogą,
Ktoś tu bowiem zostać musi.
Łasuch, Miłek idą ze mną.
Reszta zas do pracy wróci.

Scena VII:

Mikołaj:
Tak długo się tu błąkamy,
ani śladu Dyzia.

Skrzat Miłek:
Mikołaju, spójrz, w oddali
Jakieś światełko się pali.
Może tam znalazł schronienie?

Dochodzą do domku staruszki i pukają do drzwi.

Staruszka:
Kto tu puka o tak późnej porze.

Mikołaj:
Mikołaj i skrzaty strudzone w swej drodze.
Szukamy Dyziunia, który gdzieś zaginął.
Może babciu twojego domku nie ominął
I znalazł schronienie w życzliwych twych progach?

Staruszka ( otwierając drzwi):
A i owszem – jest tutaj.
Schronił się przed chłodem.
Was także zapraszam
Na herbatkę z miodem.

Wchodzą do środka. Dyzio rzuca się w ramiona swoich przyjaciół.

Dyzio:
Przepraszam was moi mili.
Sam nie wiem dlaczego,
Miałem dosyć naszej pracy-
Pośpiechu ciągłego.
Myślałem, że nikt nie wie o naszej pomocy,
Ale babcia otworzyła wreszcie moje oczy.
Dzięki niej zrozumiałem,
Jak ważna ma praca.
I że mój codzienny trud bardzo się opłaca.
Zapłatą zaś dla nas skrzatów
jest uśmiech na twarzy
tych, którym pod choinką
prezent się przydarzy.
Mikołaju drogi,
czy wybaczysz mi moja głupotę?
Czy przyjmiesz skrzata Dyzia
do pracy z powrotem?

Mikołaj:
Ależ Dyziu ukochany,
Nie traćmy już czasu.
Wracajmy do Skrzatowa,
Tam czekają wszyscy
Na twój powrót uroczysty.

Do staruszki:
Dla Pani Gospodyni
wielką wdzięczność mamy
I na Wigilię w Skrzatowie
pięknie zapraszamy.





Autorzy:
Izabela Marszałek
Jolanta Strokowska



Zgłoś błąd    Wyświetleń: 1149


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.


BAROMETR


1 2 3 4 5 6  
Oceń artukuł!



Ilość głosów: 0

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies.
Dowiedz się więcej.