Katalog

Anna Prus, 2011-10-17
Lublin

Historia, Scenariusze

Polska niepodległa

- n +

Anna Prus

Polska niepodległa





Miniatura sceniczna

Z okazji rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę











OSOBY:


Obserwator
Matka
Jaśko
Zygmuś
Jurek
Dziewczyna
Żołnierz- kolega Jaśka
Dziewczęta, żołnierze



Dekoracja

Z jednej strony sceny , przy oknie , stoi stół nakryty obrusem, cztery krzesła; na stole listy, chleb, zaświecona lampa naftowa .Po tej samej stronie , nieco z boku, „za kurtyną” stoi kilka dziewcząt uczesanych w warkocze, z chustami na ramionach, w długich szerokich spódnicach.
Po drugiej stronie sceny stoją żołnierze z szablami i karabinami, ubrani w szary strój oraz czapki.
Dekoracja z gałązek choinki. Na frontowej ścianie powieszona flaga biało-czerwona (zakrywa umieszczony tam napis).





OBSERWATOR

Wychodzi na środek sceny



Spotykamy się dzisiaj, aby uczcić 93 rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę.
11 listopada to symbol miłości do Ojczyzny, walki o wolność.
Był czas, że państwo polskie znikło z map Europy na ponad 120 lat. Był to czas zaborów. Rosja, Prusy i Austria rozdzieliły nasz kraj między siebie. Mocarstwa te były bardzo silne, dlatego odzyskanie wolności kosztowało Polaków wiele zmagań.


Przedstawienie, które za chwilę zobaczycie, to historia pewnej rodziny z tamtych czasów, rodziny, która wiedziała, że ojczyzna zaczyna się w sercu i że naród przetrwa, jeżeli wychowa się dzieci tak, aby umiały być Polakami.




Gaśnie światło. W kącie, przy stole siedzi matka i trzech synów .Na stole zapalona lampa naftowa, bochenek chleba, garnuszki .Chłopcy przekomarzają się, są radośni. Matka podchodzi bliżej widowni .



MATKA


Jestem matką trzech synów. Mój mąż, Antoni, zginął w 1914 r., wkrótce po wybuchu
I wojny światowej, w morderczej bitwie pod Łowczówkiem. Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że moje dzieci podzielą los ojca. Chciałabym wam o nich opowiedzieć.
Najstarszy, Jaśko, miał 19 lat. Zawsze poważny, zamyślony, starał się świecić przykładem dla swych młodszych braci i zastąpić im ojca. Wiedział, jak ważna jest walka w obronie Ojczyzny. Swoją miłość do Polski przekazywał Zygmusiowi i Jureczkowi. Często przy kolacji odpytywał ich z „Katechizmu polskiego dziecka”:


JAŚKO

Kto ty jesteś?

JUREK

Polak mały.

JAŚKO

Jaki znak twój?

ZYGMUŚ

Orzeł Biały.

JAŚKO

Gdzie ty mieszkasz?

JUREK

Między swemi.

JAŚKO

W jakim kraju?

ZYGMUŚ

W polskiej ziemi.

JAŚKO

Czym ta ziemia?

JUREK

Mą Ojczyzną.

JAŚKO

Czym zdobyta?

ZYGMUŚ

Krwią i blizną.

JAŚKO

Czy ją kochasz?

JUREK

Kocham szczerze.

JAŚKO

A w co wierzysz?

ZYGMUŚ

W Polskę wierzę.

JAŚKO

Coś ty dla niej?

JUREK

Wdzięczne dziecię.

JAŚKO

Coś jej winien?

ZYGMUŚ

Oddać życie.




Daje się słyszeć hasło „Do boju” na trąbkę. Jaśko wstaje od stołu, nasłuchuje, wygląda za okno.





MATKA

Kiedy walki zaczęły się przybliżać, Jaśko stawał się coraz bardziej roztargniony, niespokojny. Czekał na wieści o I Brygadzie Legionów pod dowództwem Józefa Piłsudskiego. Pewnego wieczoru pożegnał się z nami i ruszył do walki.


Jaśko żegna się (Jurkowi wichrzy czuprynę, Zygmusia klepie po łopatkach, przed matką klęka i całuje w rękę).Odchodzi w stronę szeregu żołnierzy stojących w głębi sceny.Zastępuje mu drogę dziewczyna. Jaśko zatrzymuje się.


JAŚKO


Bywaj dziewczę zdrowe, Ojczyzna mnie woła!
Idę za kraj walczyć wśród rodaków koła;
I choć przyjdzie ścigać jak najdalej wroga
Nigdy nie zapomnę, jak mi jesteś droga.

Po cóż ta łza w oku, po co serca bicie?
Tobiem winien miłość, a Ojczyźnie życie!
Pamiętaj, żeś Polka, że to za kraj walka,
Niepodległość Polski to twoja rywalka.


DZIEWCZYNA


Czuję to, bom Polka: Ojczyzna w potrzebie,
Nie pamiętaj o mnie, nie oszczędzaj siebie;
Kto nie zna jej cierpień i głos jej przytłumi,
Niegodzien miłości i kochać nie umie.


Podają sobie ręce. Jaśko odwraca się i idzie do szeregu. Coraz głośniej słychać ,,Marsz I Brygady”.
Żołnierze stają parami i maszerują dokoła sceny. Muzyka cichnie. Żołnierze wracają na swoje miejsce, a na scenę wychodzi Dziewczya. Znowu odzywa się cicha melodia (,,Rozkwitają pąki białych róż’’), która tworzy podkład do słów dziewczyny.


DZIEWCZYNA



Rozkwitają pąki białych róż,
Wróć, Jasieńku, z tej wojenki już,
Wróć, ucałuj, jak za dawnych lat,
Dam ci za to róży najpiękniejszy kwiat,
Ach! Wróć, ucałuj jak za dawnych lat,
Dam ci za to róży najpiękniejszy kwiat!

Ponad stepem nieprzejrzana mgła,
Wiatr w burzanach cichuteńko łka.
Przyszła zima,opadł róży kwiat,
Poszedł w świat Jasieńko, zginął za nim ślad.

Już przekwitły paki białych róż,
Przeszło lato, jesień, zima już,
Cóż ci teraz dam, Jasieńku, hej!
Gdy z wojenki wrócisz do dziewczyny swej?



Do Dziewczyny podchodzi wolno Żołnierz. Słucha w zamyśleniu, stojąc za nią, po czym odpowiada ze współczuciem:


ŻOŁNIERZ


W pustem polu zimny wicher dmie,
Już nie wróci twój Jasieńko, nie;
Śmierć okrutna zbiera krwawy łup,
Zakopali Jasia twego w ciemny grób.

Jasieńkowi nic nie trzeba już,
Bo mu kwitną pęki białych róż;
Tam pod jarem, gdzie w wojence padł,
Wyrósł na mogile białej róży kwiat.

Nie rozpaczaj, lube dziewcze, nie,
W polskiej ziemi nie będzie mu źle,
Policzony będzie trud i znój,
Za Ojczyznę poległ ukochany twój.



Oboje odchodzą w głąb sceny .Muzyka powoli cichnie .Odzywa się Matka siedząca przy stole z synami. Chłopcy zadowoleni rozmawiają o czymś cicho ,gestykulują .Potem Zygmuś wstaje, odchyla zasłonę, patrzy w dal.



MATKA


Niedługo po śmierci Jaśka także Zygmuś opuścił dom, by walczyć o Polskę. Był taki młody, dziecinny jeszcze, lubił śmiać się, żartować. Wszędzie wnosił radość, jakby nie widział zła, które się wokół panoszyło. Wychodząc powiedział tylko:,, Niedługo wrócę…”

Zygmuś klepie Jurka w łopatkę , całuje matkę w rękę, wychodzi żwawo z kromką chleba. Po drodze przesyła całusa dziewczynom, wita się po męsku , serdecznie z kolegami – żołnierzami.
Śpiewają: ,,Raduje się serce…”


MATKA


Naprawdę, wierzyłam, że wróci! Zawsze miał szczęście! Co jakiś czas dostawałam od niego listy: pełne optymizmu, nadziei. Oto jeden z nich:

Zygmuś pisze list na plecach kolegi, czytając głośno

Kochana Mamo!
Nie dalej jak wczoraj zgromiliśmy Moskala pod Warszawą. Ledwo uszedłem z życiem! Bój był krwawy, wielu moich kolegów zginęło. Wysłałem wiadomość ich rodzicom. Nasz Wódz był z nas dumny! Dostałem odznaczenie, nową szabelkę i konia. Jestem ułanem na schwał! Nie ma dziewczyny, która by się za mną nie obejrzała!
No, kończę. Całuję Ciebie mocno, Mamo, i Jurka. Zostańcie z Bogiem!


Zygmuś


Zygmuś składa list i wychodzi na scenę. Dziewczęta z jednej strony i chłopcy z drugiej śpiewają z podziałem na role: ,,Przybyli ułani…”



MATKA


Potem przestałam dostawać listy.Nigdy nie otrzymałam wiadomości o jego śmierci, nie odnalazłam także jego grobu, dlatego wciąż na niego czekam.Może powróci …Przecież obiecał!


Chwila przerwy,milczenie.



Pozostał mi jeszcze mały Jureczek, mój najmłodszy, najukochańszy, ale i on pewnego dnia pobiegł na barykady w obronie naszego miasta. Zostawił mi tylko karteczkę: ,,Mamo najdroższa, bądź zdrowa, do braci idę w bój, Twoje uczyły mnie słowa , nauczył przykład Twój.”
Co się działo potem?

Matka z rozpaczą zasłania twarz rękoma. Na scenę wychodzi obserwator.



OBSERWATOR



Pisząc to Jurek drżał cały,
Już w mieście walczył wróg-
Huczą armaty, grzmią strzały,
Lecz Jurek nie zna trwóg…

Wymknął się z domu, biegł śmiało ,
Gdzie bratni szereg stał,
Chwycił karabin w dłoń małą,
Wymierzył celny strzał…

Bije się Jurek w szeregu,
Cmentarnych broni wzgórz.
Krew się czerwieni na śniegu,
Lecz cóż tam krew! Ach cóż!


Nagle słychać strzał. Jurek chwieje się, upada, próbuje wstać.



OBSERWATOR

(patrząc na Jurka)

Jurek na chwilę upada
I znów podnosi się…
Wtem pędzi wrogów gromada…
Do swoich znów się rwie.

Rwie się... lecz pada na nowo…



JUREK

Słania się, próbuje wstać opierając się na karabinie.


O mamo, otrzyj oczy,
Z uśmiechem do mnie mów,
Ta krew, co z piersi broczy,
Ta krew, to za nasz Lwów!

Ja biłem się tak samo
Jak starsi, mamo chwal!
Tylko mi Ciebie , mamo
Tylko mi Polski żal!

Czy jesteś, mamo, ze mną?
Nie słyszę Twoich słów.
W oczach mi trochę ciemno…

Jurek pada (umiera).Gaśnie światło. Cisza. W międzyczasie Jurek szybko schodzi ze sceny, a na miejscu jego śmierci położony zostaje duży krzyż. Po chwili ciszy Narrator, nadal w ciemnościach, mówi:

Żywi walczyli do rana,
Do złotych słońca zórz,
Ale bez Jurka Bitschana,
Bo Jurek spoczął już.

Zapala się światło. Dwóch żołnierzy podnosi krzyż i staje na baczność.Inny żołnierz zdejmuje ze ściany flagę biało – czerwoną odsłaniając napis: ,,11 listopada 1918r.
Polska niepodległa”

Staje z boku. Matka podchodzi do krzyża, zapala lampki.


MATKA


Podobno Ci, którzy zginęli w obronie ojczyzny, idą prosto do nieba, dlatego jestem spokojna o moich synów i o mego męża. Nie wiem, gdzie zostali pochowani, ale zawsze zapalam lampki na grobie nieznanego żołnierza. Może ten grób to właśnie grób mojego dziecka?



OBSERWATOR


Polska zmartwychwstała, odzyskała wolność, ponieważ znaleźli się ludzie, którzy dla niej poświęcili życie. To każdego z nas zobowiązuje. Wszyscy powinniśmy troszczyć się o naszą ojczyznę poprzez uczciwą pracę, rodziną i najbliższymi, troskę o kulturę słowa, trwanie w wierze.

Krótka przerwa


Za chwilę odśpiewamy hymn państwowy. Przypominam, że należy stać na baczność, zachować powagę i spokój. Oddając szacunek symbolom narodowym, oddajemy go wszystkim Polakom, tym, którzy odeszli i tym, którzy żyją obecnie.


Komenda: ,, Powstań! Baczność!”


Wszyscy śpiewają hymn.






Źródło: Ojców naszych śpiew, wybór i opr. M.Straszewicz




Wyświetleń: 1061


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.