Katalog

Marta Płuciennik, 2016-05-06
Przysucha

Język polski, Scenariusze

Konspekt lekcji Temat: Idealiści na tle społecznego rozkładu – charakterystyka Ignacego Rzeckiego i Juliana Ochockiego

- n +

Marta Płuciennik
Klasa III technikum informatycznego
Temat: Idealiści na tle społecznego rozkładu – charakterystyka Ignacego Rzeckiego i Juliana Ochockiego
Cele lekcji:
Po lekcji uczeń powinien:
znać podstawowe informacje dotyczące przywołanych bohaterów literackich,
poprawnie scharakteryzować ich postawy,
umieć interpretować fragmenty powieści w kontekście znajomości całego utworu.
Cześć wstępna:
sformułowanie celów lekcji.
Część główna:
analiza i interpretacja fragmentów powieści B. Prusa Lalka w celu scharakteryzowania postaci(Ignacy Rzecki, Julian Ochocki).
Część podsumowująca:
sformułowanie wniosków z lekcji,
podanie i omówienie pracy domowej.
Metody i formy pracy:
– heureza,
– praca w grupach.
Środki dydaktyczne:
- karty pracy z przygotowanymi frag. powieści, wykaz cytatów przygotowano na podst. http://literat.ug.edu.pl/lalka/


Przebieg lekcji

1. Sprawdzenie listy obecności.
2. Podanie tematu lekcji:
Idealiści na tle społecznego rozkładu – charakterystyka Ignacego Rzeckiego i Juliana Ochockiego
3. Omówienie przez nauczyciela komentarza pisarza dotyczącego problematyki powieści zawartego w tekście Słówko o krytyce pozytywnej.
Bolesław Prus podkreślał, że jego zamiarem było przedstawienie w utworze sylwetek polskich idealistów. Wymienił Ignacego Rzeckiego jako idealistę politycznego, Juliana Ochockiego – jako naukowego oraz Stanisława Wokulskiego jako złożonego bohatera epoki przejściowej.
4. Charakterystyka Ignacego Rzeckiego – interpretacja frag. powieści pod kierunkiem nauczyciela. Uczniowie dokonują analizy cytatów zamieszczonych na karcie pracy nr 1. Poszczególne fragmenty tekstu wraz z poleceniami są przyporządkowane kolejnym grupom:
Grupa I
Fragment I
1. Opiszcie wygląd pokoju Ignacego Rzeckiego. Co „mówi” o bohaterze?
2. Przedstawcie porządek codziennych czynności bohatera. Jakie uwagi na temat postaci nasuwają się?
3. Wskażcie elementy humoru w omawianym fragmencie? Jaki jest stosunek narratora do opisywanej postaci?
Grupa II
Fragment II
1. Jak wyglądało nowe mieszkanie bohatera? Kto się do tego przyczynił?
2. Jakie informacje na temat przyjaźni Rzeckiego z Wokulskim przynosi ten cytat?
3. Odwołując się do całości powieści, przywołajcie sytuacje kluczowe dla omówienia tej przyjacielskiej relacji.
Grupa III
Fragment III
1. Opiszcie sytuację rodzinną bohatera.
2. Kto był dla niego osobą szczególnie ważną i przyczynił się m. in. do ukształtowania poglądów politycznych bohatera?
Grupa IV
Fragment IV
1. Scharakteryzujcie Jana Mincla – pryncypała młodego Rzeckiego. Jak go wspomina dawny pracownik?
2. W jaki sposób praca u Mincla wpłynęła na stosunek Rzeckiego do obowiązków zawodowych?
Grupa V
Fragment V
1. Ignacy Rzecki był uczestnikiem Wiosny Ludów, walczył na Węgrzech wraz z Augustem Katzem? Jakie refleksje na temat przyjaciela przywołuje we wspomnieniach?
2. Jakie cechy można przypisać bohaterowi na podst. tego frag.?
3. Dzięki czemu łatwiej mu było znieść trudy żołnierskiej niedoli?
Grupa VI
Fragment VI
1. Dlaczego Rzecki pojawił się w teatrze? Kto go o to poprosił?
2. Jak widzowie komentują jego zachowanie i strój? O czym to świadczy?
Grupa VII
Fragment VII
1. Określcie nastrój przeczytanego frag. ujawniającego filozoficzną naturę bohatera.
2. Jakie okoliczności zadecydowały o tym, że bohater pesymistycznie ocenia ludzkie starania?

Grupa VIII
Fragment VIII
1. Zinterpretujcie scenę śmierci Ignacego Rzeckiego – w tym celu:
a) skomentuj słowa doktora Szumana,
b) odnieś się do słów zapisanych w liście.
5. Podsumowanie informacji na temat Ignacego Rzeckiego – wspólne zebranie informacji według następujących kryteriów:
prezentacja postaci,
postawa bohatera,
stosunek do pracy,
osobowość,
relacje z przyjaciółmi i współpracownikami,
wartości ważne dla postaci.
6. Charakterystyka Juliana Ochockiego – interpretacja frag. powieści pod kierunkiem nauczyciela. Wykaz analizowanych frag. zamieszczony jest na karcie pracy nr 2
Fragment I
1. Jak wygląda Ochocki w czasie pierwszego spotkania z Wokulskim?
2. O czym świadczy „niedbalstwo” w jego wyglądzie?
3. Jaki jest stosunek narratora do opisywanej postaci?
Fragment II
1. Nad czym pracował bohater?
2. O jakich wynalazkach marzy? Do czego według niego mogłyby się przyczynić?
3. O czym świadczy emocjonalny sposób wypowiadania się postaci?
4. Na podstawie tego cytatu spróbujcie przedstawić Ochockiego jako idealistę naukowego.
Fragment III
1. Jak opisuje swoje relacje z kobietami? Czy bohater był kiedyś szczęśliwie zakochany?
2. Wskażcie słownictwo nacechowane emocjonalnie w jego wypowiedzi. Czego dowodzi?
Fragment IV
1. Jakie utrudnienia napotyka na swej drodze naukowiec pracujący w Polsce? Co decyduje o tych przeszkodach?
2. Jaką decyzję w związku z tym bohater jest gotów podjąć?
7. Podsumowanie informacji na temat Juliana Ochockiego – wspólne zebranie informacji według następujących kryteriów:
prezentacja postaci,
plany i marzenia bohatera,
ocena warunków do pracy naukowej w Polsce.
7. Bohaterowie powieści pozytywistycznej w oczach współczesnych czytelników – oceny
i komentarze uczniów.
8. Podanie i omówienie pracy domowej.
Przygotuj ustne wystąpienie na poniższy temat:
Refleksja o przyjaźni w różnych tekstach kultury. Omów zagadnienie, odwołując się do załączonego frag. Lalki oraz dwóch dowolnych tekstów kultury.

Jednego dnia, około połowy maja (rozeszły się wówczas wieści mocno pokojowe), Staś przed samym zamknięciem sklepu przychodzi do mnie i mówi:
- Cóż, stary, czas by się przeprowadzić na nowe mieszkanie.
Doznałem takiego uczucia, jakby ze mnie krew wyciekła. A on prawi dalej :
- Chodźże ze mną, pokażę ci nowy lokal, który wziąłem dla ciebie w tym samym domu.
- Jak to wziąłeś? - pytam. - Przecież muszę umówić się o cenę z gospodarzem.
- Już zapłacone! - on odpowiada.
Wziął mnie pod rękę i prowadzi przez tylne drzwi sklepu do sieni.
- Ależ - mówię - tu lokal zajęty...
Zamiast odpowiedzi otworzył drzwi po drugiej stronie sieni... Wchodzę... słowo honoru - salon!... Meble kryte utrechtem, na stołach albumy, w oknie majoliki... Pod ścianą biblioteka...
- Masz tu - mówi Staś pokazując bogato oprawne książki - trzy historie Napoleona I, życie Garibaldiego i Kossutha, historię Węgier...(…)
Boże miłosierny!... ależ ten drugi pokój to mój pokój, w którym mieszkałem od lat dwudziestu pięciu. Okna zakratowane, zielona firanka, mój czarny stół... A pod ścianą naprzeciw moje żelazne łóżko, dubeltówka i pudło z gitarą...
- Jak to - pytam - więc mnie już przenieśli?...
- Tak - odpowiada Staś - przenieśli ci każdy ćwieczek, nawet płachtę dla Ira.
Może to się wyda komu śmiesznym, ale ja miałem łzy w oczach...
Patrzyłem na jego surową twarz, smutne oczy i prawie nie mogłem wyobrazić sobie, że ten człowiek jest tak domyślny i posiada taką delikatność uczuć. Bo żebym mu choć wspomniał
o tym... On sam odgadł, że mogę tęsknić za dawną siedzibą, i sam czuwał nad przeprowadzeniem moich gratów.
Szczęśliwa byłaby kobieta, z którą by on się ożenił (mam nawet dla niego partię...); ale on się chyba nie ożeni. Jakieś dzikie myśli snują mu się po głowie, ale nie o małżeństwie, niestety!... Ile to już poważnych osób przychodziło do naszego sklepu niby za sprawunkami, a naprawdę w swaty do Stasia i - wszystko na nic.
Karta pracy nr 1

Charakterystyka Ignacego Rzeckiego – materiały

Fragment I
Opis mieszkania i codzienne zwyczaje bohatera
Ignacy od dwudziestu pięciu lat mieszkał w pokoiku przy sklepie. W ciągu tego czasu sklep zmieniał właścicieli i podłogę, szafy i szyby w oknach, zakres swojej działalności i subiektów; ale pokój pana Rzeckiego pozostał zawsze taki sam. Było w nim to samo smutne okno, wychodzące na to samo podwórze, z tą samą kratą, na której szczeblach zwieszała się być może ćwierćwiekowa pajęczyna, a z pewnością ćwierćwiekowa firanka, niegdyś zielona, obecnie wypłowiała z tęsknoty za słońcem.
Pod oknem stał ten sam czarny stół obity suknem, także niegdyś zielonym, dziś tylko poplamionym. Na nim wielki czarny kałamarz wraz z wielką czarną piaseczniczką, przymocowaną do tej samej podstawki - para mosiężnych lichtarzy do świec łojowych, których już nikt nie palił,
i stalowe szczypce, którymi już nikt nie obcinał knotów. Żelazne łóżko z bardzo cienkim materacem, nad nim nigdy nie używana dubeltówka, pod nim pudło z gitarą, przypominające dziecinną trumienkę, wąska kanapka obita skórą, dwa krzesła również skórą obite, duża blaszana miednica i mała szafa ciemnowiśniowej barwy stanowiły umeblowanie pokoju, który ze względu na swoją długość i mrok w nim panujący zdawał się być podobniejszym do grobu aniżeli do mieszkania.
Równie jak pokój, nie zmieniły się od ćwierć wieku zwyczaje pana Ignacego.
Rano budził się zawsze o szóstej; przez chwilę słuchał, czy idzie leżący na krześle zegarek,
i spoglądał na skazówki, które tworzyły jedną linię prostą. Chciał wstać spokojnie, bez awantur; ale że chłodne nogi i nieco zesztywniałe ręce nie okazywały się dość uległymi jego woli, więc zrywał się nagle, wyskakiwał na środek pokoju i rzuciwszy na łóżko szlafmycę, biegł pod piec do wielkiej miednicy, w której mył się od stóp do głów, rżąc i parskając jak wiekowy rumak szlachetnej krwi, któremu przypomniał się wyścig.
Podczas obrządku wycierania się kosmatymi ręcznikami z upodobaniem patrzył na swoje chude łydki i zarośnięte piersi mrucząc:
"No, przecie nabieram ciała".
W tym samym czasie zeskakiwał z kanapki jego stary pudel Ir z wybitym okiem i mocno otrząsnąwszy się, zapewne z resztek snu, skrobał do drzwi, za którymi rozlegało się pracowite dmuchanie w samowar. Pan Rzecki, wciąż ubierając się z pośpiechem, wypuszczał psa, mówił dzień dobry służącemu, wydobywał z szafy imbryk, mylił się przy zapinaniu mankietów, biegł na podwórze zobaczyć stan pogody, parzył się gorącą herbatą, czesał się nie patrząc w lustro i o wpół do siódmej był gotów.
Grupa I
1. Opiszcie wygląd pokoju Ignacego Rzeckiego. Co „mówi” o bohaterze?
2. Przedstawcie porządek codziennych czynności bohatera. Jakie uwagi na temat postaci nasuwają się?
3. Wskażcie elementy humoru w omawianym fragmencie? Jaki jest stosunek narratora do opisywanej postaci?



Fragment II
Nowe mieszkanie bohatera

Jednego dnia, około połowy maja (rozeszły się wówczas wieści mocno pokojowe), Staś przed samym zamknięciem sklepu przychodzi do mnie i mówi:
- Cóż, stary, czas by się przeprowadzić na nowe mieszkanie.
Doznałem takiego uczucia, jakby ze mnie krew wyciekła. A on prawi dalej :
- Chodźże ze mną, pokażę ci nowy lokal, który wziąłem dla ciebie w tym samym domu.
- Jak to wziąłeś? - pytam. - Przecież muszę umówić się o cenę z gospodarzem.
- Już zapłacone! - on odpowiada.
Wziął mnie pod rękę i prowadzi przez tylne drzwi sklepu do sieni.
- Ależ - mówię - tu lokal zajęty...
Zamiast odpowiedzi otworzył drzwi po drugiej stronie sieni... Wchodzę... słowo honoru - salon!... Meble kryte utrechtem, na stołach albumy, w oknie majoliki... Pod ścianą biblioteka...
- Masz tu - mówi Staś pokazując bogato oprawne książki - trzy historie Napoleona I, życie Garibaldiego i Kossutha, historię Węgier...
Z książek byłem bardzo kontent, ale ten salon, muszę wyznać, zrobił na mnie przykre wrażenie. Staś spostrzegł to i uśmiechnąwszy się, nagle otworzył drugie drzwi.
Boże miłosierny!... ależ ten drugi pokój to mój pokój, w którym mieszkałem od lat dwudziestu pięciu. Okna zakratowane, zielona firanka, mój czarny stół... A pod ścianą naprzeciw moje żelazne łóżko, dubeltówka i pudło z gitarą...
- Jak to - pytam - więc mnie już przenieśli?...
- Tak - odpowiada Staś - przenieśli ci każdy ćwieczek, nawet płachtę dla Ira.
Może to się wyda komu śmiesznym, ale ja miałem łzy w oczach...
Patrzyłem na jego surową twarz, smutne oczy i prawie nie mogłem wyobrazić sobie, że ten człowiek jest tak domyślny i posiada taką delikatność uczuć. Bo żebym mu choć wspomniał
o tym... On sam odgadł, że mogę tęsknić za dawną siedzibą, i sam czuwał nad przeprowadzeniem moich gratów.
Szczęśliwa byłaby kobieta, z którą by on się ożenił (mam nawet dla niego partię...); ale on się chyba nie ożeni. Jakieś dzikie myśli snują mu się po głowie, ale nie o małżeństwie, niestety!... Ile to już poważnych osób przychodziło do naszego sklepu niby za sprawunkami, a naprawdę w swaty do Stasia i - wszystko na nic.
Grupa II
1. Jak wyglądało nowe mieszkanie bohatera? Kto się do tego przyczynił?
2. Jakie informacje na temat przyjaźni Rzeckiego z Wokulskim przynosi ten cytat?
3. Odwołując się do całości powieści, przywołajcie sytuacje kluczowe dla omówienia tej przyjacielskiej relacji.
Fragment III
Uwagi na temat rodziny
Ojciec mój był za młodu żołnierzem, a na starość woźnym w Komisji Spraw Wewnętrznych. Trzymał się prosto jak sztaba, miał nieduże faworyty i wąs do góry; szyję okręcał czarną chustką
i nosił srebrny kolczyk w uchu.
Mieszkaliśmy na Starym Mieście z ciotką, która urzędnikom prała i łatała bieliznę. Mieliśmy na czwartym piętrze dwa pokoiki, gdzie niewiele było dostatków, ale dużo radości, przynajmniej dla mnie. W naszej izdebce najokazalszym sprzętem był stół, na którym ojciec powróciwszy z biura kleił koperty; u ciotki zaś pierwsze miejsce zajmowała balia. Pamiętam, że w pogodne dnie puszczałem na ulicy latawce, a w razie słoty wydmuchiwałem w izbie bańki mydlane.
Na ścianach u ciotki wisieli sami święci; ale jakkolwiek było ich sporo, nie dorównali jednak liczbą Napoleonom, którymi ojciec przyozdabiał swój pokój. Był tam jeden Napoleon w Egipcie, drugi pod Wagram, trzeci pod Austerlitz, czwarty pod Moskwą, piąty w dniu koronacji, szósty
w apoteozie. Gdy zaś ciotka, zgorszona tyloma świeckimi obrazami, zawiesiła na ścianie mosiężny krucyfiks, ojciec, ażeby - jak mówił - nie obrazić Napoleona, kupił sobie jego brązowe popiersie
i także umieścił je nad łóżkiem.
- Zobaczysz, niedowiarku - lamentowała nieraz ciotka - że za te sztuki będą cię pławić w smole.(...)
Chcąc, ażebym zupełnie był gotów, gdy wybije godzina sprawiedliwości, ojciec sam pracował nad moją edukacją.
Nauczył mię czytać, pisać, kleić koperty, ale nade wszystko - musztrować się. Do musztry zapędzał mnie w bardzo wczesnym dzieciństwie, kiedy mi jeszcze zza pleców wyglądała koszula. Dobrze to pamiętam, gdyż ojciec komenderując: "Pół obrotu na prawo!" albo "Lewe ramię naprzód - marsz!...", ciągnął mnie w odpowiednim kierunku za ogon tego ubrania.
Była to najdokładniej prowadzona nauka.
Nieraz w nocy budził mnie ojciec krzykiem: "Do broni!...", musztrował pomimo wymyślań i łez ciotki i kończył zdaniem:
- Ignaś! zawsze bądź gotów, wisusie, bo nie wiemy dnia ani godziny... Pamiętaj, że Bonapartów Bóg zesłał, ażeby zrobili porządek na świecie, a dopóty nie będzie porządku ani sprawiedliwości, dopóki nie wypełni się testament cesarza.
1. Opiszcie sytuację rodzinną bohatera.
2. Kto był dla niego osobą szczególnie ważną i przyczynił się m. in. do ukształtowania poglądów politycznych bohatera?
Fragment IV
Praca u Mincla
Właścicielem sklepu był Jan Mincel, starzec z rumianą twarzą i kosmykiem siwych włosów pod brodą. W każdej porze dnia siedział on pod oknem na fotelu obitym skórą, ubrany w niebieski barchanowy kaftan, biały fartuch i takąż szlafmycę. Przed nim na stole leżała wielka księga, w której notował dochód, a tuż nad jego głową wisiał pęk dyscyplin, przeznaczonych głównie na sprzedaż. Starzec odbierał pieniądze, zdawał gościom resztę, pisał w księdze, niekiedy drzemał, lecz pomimo tylu zajęć, z niepojętą uwagą czuwał nad biegiem handlu w całym sklepie. On także, dla uciechy przechodniów ulicznych, od czasu do czasu pociągał za sznurek skaczącego w oknie kozaka i on wreszcie, co mi się najmniej podobało, za rozmaite przestępstwa karcił nas jedną z pęka dyscyplin.(...)Obiady w dzień powszedni jadaliśmy w sklepie, naprzód dwaj młodzi Minclowie
i August Katz, a następnie ja z pryncypałem.
W czasie święta wszyscy zbieraliśmy się na górze i zasiadaliśmy do jednego stołu. Na każdą Wigilię Bożego Narodzenia Mincel dawał nam podarunki, a jego matka w największym sekrecie urządzała nam (i swemu synowi) choinkę. Wreszcie w pierwszym dniu miesiąca wszyscy dostawaliśmy pensję (ja brałem 10 złotych.) Przy tej okazji każdy musiał wylegitymować się z porobionych oszczędności: ja, Katz, dwaj synowcy i służba. Nierobienie oszczędności, a raczej nieodkładanie co dzień choćby kilku groszy, było w oczach Mincla takim występkiem jak kradzież. Za mojej pamięci przewinęło się przez nasz sklep paru subiektów i kilku uczniów, których pryncypał dlatego tylko usunął, że nic sobie nie oszczędzili. Dzień, w którym się to wydało, był ostatnim ich pobytu. Nie pomogły obietnice, zaklęcia, całowania po rękach, nawet upadanie do nóg. Stary nie ruszył się z fotelu, nie patrzył na petentów, tylko wskazując palcem drzwi wymawiał jeden wyraz: fort! fort!... Zasada robienia oszczędności stała się już u niego chorobliwym dziwactwem.
1. Scharakteryzujcie Jana Mincla – pryncypała młodego Rzeckiego. Jak go wspomina dawny pracownik?
2. W jaki sposób praca u Mincla wpłynęła na stosunek Rzeckiego do obowiązków zawodowych?
Fragment V
Udział w Wiośnie Ludów
Wspólna podróż trwała niespodziewanie długo, bo aż do października 1849 roku, pamiętasz, Katz, niezapomniany przyjacielu? Pamiętasz te długie marsze na spiekocie, kiedy nieraz piliśmy wodę z kałuży; albo ten pochód przez bagno, w którym zamoczyliśmy ładunki; albo te noclegi w lasach i na polach, kiedy jeden drugiemu spychał głowę z tornistra i ukradkiem ściągał płaszcz służący za wspólną kołdrę?(...)
Ej! Katz, jeżeli w niebie nie ma węgierskiej piechoty i tartych kartofli, niepotrzebnieś się tam pospieszył.
A pamiętasz jeneralną bitwę, do której zawsze wzdychaliśmy odpoczywając po partyzanckiej strzelaninie? Ja bo nawet w grobie jej nie zapomnę, a jeżeli kiedyś zapyta mnie Pan Bóg, po com żył na świecie?... po to - odpowiem - ażeby trafić na jeden taki dzień. Ty tylko rozumiesz mnie, Katz, bośmy to obaj widzieli. A niby na razie wydawało się – nic.(...)W parę dni po śmierci Katza weszliśmy do Turcji, a przez dwa lata następne ja, już sam, tułałem się po całej Europie. Byłem we Włoszech, Francji, Niemczech, nawet w Anglii, a wszędzie nękała mnie bieda i żarła tęsknota za krajem. Nieraz zdawało mi się, że stracę rozum słuchając potoków obcej mowy i widząc nie nasze twarze, nie nasze ubiory, nie naszą ziemię. Nieraz oddałbym życie, ażeby choć spojrzeć na las sosnowy i chałupy poszyte słomą. Nieraz jak dziecko wołałem przez sen: " ja chcę do kraju!..."
A gdym się obudził zalany łzami, ubierałem się i pędem biegłem na ulicę, bo mi się przywidziało, że ta ulica koniecznie musi być Starym Miastem albo Podwalem.
Może bym się zabił z desperacji, gdyby nie ciągłe wiadomości o Ludwiku Napoleonie, który już został prezydentem, a myślał o cesarstwie. Było mi lżej dźwigać nędzę i tłumić wybuchy żalu, kiedym słuchał o triumfach człowieka, który miał wykonać testament Napoleona I i zrobić porządek w świecie.
Grupa V
1. Ignacy Rzecki był uczestnikiem Wiosny Ludów, walczył na Węgrzech wraz z Augustem Katzem? Jakie refleksje na temat przyjaciela przywołuje we wspomnieniach?
2. Jakie cechy można przypisać bohaterowi na podst. tego frag.?
3. Dzięki czemu łatwiej mu było znieść trudy żołnierskiej niedoli?
Fragment VI
Wizyta w teatrze
(...)pan Ignacy musiał pójść do teatru, ażeby nie zrobić przykrości Stachowi.
W teatrze trafił się panu Ignacemu cały szereg niespodzianek.
Przede wszystkim wszedł on na schody prowadzące na galerię, gdzie bywał zwykle za swoich dawnych, dobrych czasów. Dopiero woźny przypomniał mu, że ma bilet do pierwszego rzędu krzeseł, obrzucając go przy tym spojrzeniami, które mówiły, że ciemnozielony surdut pana Rzeckiego, album pod pachą, a nawet fizjognomia a la Napoleon III wydają się niższym organom władzy teatralnej mocno podejrzanymi.
Zawstydzony, zeszedł pan Ignacy na dół do frontowego przysionka ściskając pod pachą album
i kłaniając się wszystkim damom, około których miał zaszczyt przechodzić. Ta uprzejmość, do której nie nawykli warszawiacy, już w przysionku zrobiła wrażenie. Zaczęto pytać się: kto to jest?
a chociaż nie poznano osoby, w lot jednakże spostrzeżono że, cylinder pana Ignacego pochodzi sprzed lat dziesięciu, krawat sprzed pięciu, a ciemnozielony surdut i obcisłe spodnie w kratki sięgają nierównie dawniejszej epoki. Powszechnie brano go za cudzoziemca; lecz gdy spytał kogoś ze służby: którędy iść do krzeseł? - wybuchnął śmiech.
- Pewnie jakiś szlachcic z Wołynia - mówili eleganci. - Ale co on ma pod pachą?(... )
Osmagany szyderstwem, oblany zimnym potem, dostał się nareszcie pan Ignacy do upragnionych krzeseł. (...)
Z początku patrzył tylko na prawą dziurkę w kurtynie ślubując, że nie oderwie od niej oczu. W parę minut jednakże ochłonął ze wzruszenia, a nawet nabrał takiego animuszu, że począł oglądać się. Sala wydała mu się jakaś niewielka i brudna i dopiero gdy zastanawiał się nad przyczynami tych zmian, przypomniał sobie, że ostatni raz był w teatrze na występie Dobrskiego w Halce, mniej więcej przed szesnastoma laty. (...) Stary subiekt wydobył nawet małą lornetkę
i zaczął przypatrywać się fizjognomiom; przy tej zaś okazji zrobił smutne odkrycie, że i jemu przypatrują się z amfiteatru, z dalszych rzędów krzeseł, bal nawet z lóż... Gdy zaś przeniósł swoje zdolności psychiczne od oka do ucha, pochwycił wyrazy latające jak osy:
- Cóż to za oryginał?... (...)
- Ale skąd on wyrwał taki surdut?...
- Uważasz pan jego breloki przy dewizce? Skandal!...
- Albo kto się tak dziś czesze?...
Niewiele brakowało, ażeby pan Ignacy upuścił swoje album i cylinder i uciekł z gołą głową z teatru. Na szczęście, w ósmym rzędzie krzeseł zobaczył znajomego fabrykanta pierników, który
w odpowiedzi na ukłon Rzeckiego opuścił swoje miejsce i zbliżył się do pierwszego rzędu.
- Na miłość boską, panie Pifke - szepnął zalany potem - usiądź pan na moim miejscu i oddaj mi swoje. (...) Mam libretto do Makbeta, może panu dać?...
- Owszem. Ale... ten wielbiciel, uważa pan, kupił u nas kosztowne album i prosił, ażeby po trzecim akcie wręczyć je Rossiemu...
- Zrobię to z przyjemnością! - zawołał otyły Pifke pchając się na miejsce Rzeckiego.
Grupa VI
1. Dlaczego Rzecki pojawił się w teatrze? Kto go o to poprosił?
2. Jak widzowie komentują jego zachowanie i strój? O czym to świadczy?
Fragment VII
Refleksja bohatera
"Stary głupcze, nazywający się Ignacym Rzeckim! Ty wyobrażasz sobie, że Napoleonidzi wrócą na tron, że Wokulski zrobi coś nadzwyczajnego, bo jest zdolny, i będzie szczęśliwym, bo jest uczciwy?... Ty myślisz, ośla głowo, że chociaż hultajom zrazu dzieje się dobrze, a ludziom poczciwym źle, to jednakże w końcu źli zostaną pohańbieni, a dobrzy sławą okryci?... Tak sobie imaginujesz?... Więc głupio sobie imaginujesz!... Na świecie nie ma żadnego porządku, żadnej sprawiedliwości, tylko walka. O ile w tej walce zwyciężają dobrzy, jest dobrze, o ile źli; jest źle; ale ażeby istniała jakaś potęga protegująca tylko dobrych, tego sobie wcale nie wyobrażaj... Ludzie są jak liście, którymi wiatr ciska; gdy rzuci je na trawnik, leżą na trawniku, a gdy rzuci w błoto - leżą w błocie...
Grupa VII
1. Określcie nastrój przeczytanego frag. ujawniającego filozoficzną naturę bohatera.
2. Jakie okoliczności zadecydowały o tym, że bohater pesymistycznie ocenia ludzkie starania?
Fragment VIII
Scena śmierci bohatera
Przypatrz mu się pan... - rzekł doktór wskazując na zwłoki.- Ostatni to romantyk!... Jak oni się wynoszą... Jak oni się wynoszą...
Szarpał wąsy i odwrócił się do okna.
Ochocki ujął zimną już rękę Rzeckiego i pochylił się, jakby chcąc mu coś szepnąć do ucha. Nagle w bocznej kieszeni zmarłego spostrzegł wysunięty do połowy list Węgiełka i machinalnie przeczytał nakreślone wielkimi literami wyrazy: Non omnis moriar...
1. Zinterpretujcie scenę śmierci Ignacego Rzeckiego – w tym celu:
a) skomentuj słowa doktora Szumana, b) odnieś się do słów zapisanych w liście.

Karta pracy nr 2

Charakterystyka Juliana Ochockiego – materiały
Fragment I
Wygląd Ochockiego
Wokulski w milczeniu przypatrywał się. Młody człowiek nie dosięgnął jeszcze lat trzydziestu
i rzeczywiście odznaczał się niezwykłą fizjognomią. Zdawało się, że ma rysy Napoleona Pierwszego, przysłonięte jakimś obłokiem marzycielstwa. (...)Wokulski przypatrywał mu się z uwagą i zrobił nowe odkrycie. Młody człowiek, aczkolwiek wyglądał elegancko, nie był wcale elegantem; nawet nie zdawał się troszczyć o swoją powierzchowność.
Miał rozrzucone włosy, nieco zsunięty krawat, u kamizelki guzik nie zapięty. Można było domyślać się, że ktoś bardzo starannie czuwa nad jego bielizną i garderobą, z którą jednak on sam postępuje niedbale, i właśnie to niedbalstwo, przejawiające się w dziwnie szlachetnych formach, nadawało mu oryginalny wdzięk. Każdy jego ruch był mimowolny, rozrzucony, lecz piękny. Równie pięknym był sposób patrzenia, słuchania, a raczej niesłuchania, nawet - gubienia kapelusza.
1. Jak wygląda Ochocki w czasie pierwszego spotkania z Wokulskim?
2. O czym świadczy „niedbalstwo” w jego wyglądzie?
3. Jaki jest stosunek narratora do opisywanej postaci?

Fragment II
Wypowiedzi bohatera o jego pracy naukowej

Ach, czym ja się nie zajmuję!... - odparł Ochocki. - Fizyką, chemią i technologią... Przecież skończyłem wydział przyrodniczy w uniwersytecie i mechaniczny w politechnice... Zajmuję się wszystkim; czytam i pracuję od rana do nocy, ale - nie robię nic. Udało mi się trochę ulepszyć mikroskop, zbudować jakiś nowy stos elektryczny, jakąś tam lampę... (...)No, ale i cóż to znaczy?... Razem nic. Kiedy pomyślę, że w dwudziestym ósmym roku tylko tyle zrobiłem, ogarnia mnie desperacja. Mam ochotę albo porozbijać swoje laboratorium i utonąć w życiu salonowym, do którego mnie ciągną, albo - trzasnąć sobie w łeb... Ogniwo Ochockiego albo - lampa elektryczna Ochockiego... jakież to głupie!... Rwać się gdzieś od dzieciństwa i utknąć na lampie - to okropne... Dobiegać środka życia i nie znaleźć nawet śladu drogi, po której by się iść chciało - cóż to za rozpacz!... (...)Wszakże pan myślał kiedyś o machinach latających?... Nie o kierowaniu balonami, które są lżejsze od powietrza, bo to błazeństwo, ale - o locie machiny ciężkiej, napełnionej
i obwarowanej jak pancernik?... Czy pan rozumie, jaki nastąpiłby przewrót w świecie po podobnym wynalazku?... Nie ma fortec, armii, granic... Znikają narody, lecz za to w nadziemskich budowlach przychodzą na świat istoty podobne do aniołów lub starożytnych bogów... Już ujarzmiliśmy wiatr, ciepło, światło, piorun... Czy więc nie sądzisz pan, że nadeszła pora nam samym wyzwolić się
z oków ciężkości?... To idea leżąca dziś w duchu czasu... Inni już pracują nad nią; mnie ona dopiero nasyca, ale od stóp do głów... Co mnie ciotka z jej radami i prawidłami dobrego tonu!... Co mnie żeniaczka, kobiety, a nawet mikroskopy, stosy i lampy elektryczne?... Oszaleję albo... przypnę ludzkości skrzydła...

1. Nad czym pracował bohater?
2. O jakich wynalazkach marzy? Do czego według niego mogłyby się przyczynić?
3. O czym świadczy emocjonalny sposób wypowiadania się postaci?
4. Na podstawie tego cytatu spróbujcie przedstawić Ochockiego jako idealistę naukowego.

Fragment III
Ochocki o miłości

Kobiety, ważna rzecz. Kochałem się już, zaraz, ileż to?... Cztery... sześć... ze siedem, tak, siedem razy... Zabiera to dużo czasu i napędza desperackie myśli... Głupia rzecz, miłość... Poznajesz, kochasz, cierpisz... Potem jesteś znudzony albo zdradzony... Tak, dwa razy byłem znudzony, a pięć razy zdradzony... Potem znajdujesz nową kobietę, doskonalszą od innych - a potem ona robi to samo, co mniej doskonałe... Ach, jakiż podły gatunek zwierząt te baby!... Bawią się nami, choć ograniczony ich mózg nawet nie jest w stanie nas pojąć... No, prawda, że i tygrys może bawić się człowiekiem... Podłe, ale miłe... Mniejsza o nie! A tymczasem gdy raz opanuje człowieka idea, już go nie opuszcza i nie zdradza nigdy

1. Jak opisuje swoje relacje z kobietami? Czy bohater był kiedyś szczęśliwie zakochany?
2. Wskażcie słownictwo nacechowane emocjonalnie w jego wypowiedzi. Czego dowodzi?

Fragment IV
Refleksje bohatera na temat warunków pracy naukowej w Polsce

Wolę pojechać do gotowej pracowni, a nie dopiero tworzyć nową, z której bym nie doczekał się owoców i sam zmarniał. Na to trzeba mieć zdolności administracyjne i pedagogiczne, a już bynajmniej nie myśleć o machinach latających...
- Więc?... - spytał Wokulski.
- Jakie więc?... Byłem odebrał mój kapitalik, jaki jeszcze mam na hipotece, a o który od trzech lat nie mogę się doprosić, zmykam za granicę i na serio biorę się do roboty. Tutaj można nie tylko rozpróżniaczyć się, ale zgłupieć i skwaśnieć...
- Pracować wszędzie można.
- Facecje!... - odparł Ochocki. - Bo nawet, pominąwszy brak pracowni, tu przede wszystkim nie ma naukowego klimatu. To jest miasto karierowiczów, między którymi istotny badacz uchodzi za gbura albo wariata. Ludzie uczą się nie dla wiedzy, ale dla posady; a posadę i rozgłos zdobywają przez stosunki, przez baby, przez rauty, czy ja wiem wreszcie przez co!... Skąpałem się w tej sadzawce. Znam prawdziwie uczonych, nawet ludzi z geniuszem, którzy nagle zatrzymani w swym rozwoju wzięli się do dawania lekcyj albo do pisania artykułów popularnych, których nikt nie czyta,
a choćby czytał, nie rozumie. Rozmawiałem z wielkimi przemysłowcami myśląc, że skłonię ich do popierania nauki, choćby dla praktycznych wynalazków. I wiesz pan, com poznał?... Oto oni mają takie wyobrażenie o nauce jak gęsi o logarytmach. A wiesz pan, jakie wynalazki zainteresowałyby ich?... Tylko dwa: jeden, który by wpłynął na zwiększenie dywidend, a drugi, który by nauczył ich pisać takie kontrakty obstalunkowe, żeby na nich można było okpić kundmana bądź na cenie, bądź na towarze. Przecież oni, dopóki myśleli, że pan zrobisz szwindel na tej spółce do handlu
z cesarstwem, nazywali pana geniuszem; a dziś mówią, że pan masz rozmiękczenie mózgu, ponieważ dałeś swoim wspólnikom o trzy procent więcej, aniżeli obiecałeś.
- Wiem o tym - odparł Wokulski.
- No, więc spróbujże pan między takimi ludźmi pracować dla nauki. Zdechniesz z głodu albo zidiociejesz!... Ale za to jeżeli będziesz pan umiał tańczyć, grać na jakim instrumencie, występować w teatrze amatorskim, a nade wszystko bawić damy, aaa... to zrobisz pan karierę. Natychmiast ogłoszą pana za znakomitość i zajmiesz takie stanowisko, na którym dochody dziesięć razy przeniosą wartość pańskiej pracy. Rauty i damy, damy i rauty!... A ponieważ ja nie jestem lokajem, ażebym miał fatygować się na rautach, a damy uważam za bardzo pożyteczne, ale tylko do rodzenia dzieci, więc umknę stąd, chociażby do Zurychu.


1. Jakie utrudnienia napotyka na swej drodze naukowiec pracujący w Polsce? Co decyduje o tych przeszkodach?
2. Jaką decyzję w związku z tym bohater jest gotów podjąć?
Wyświetleń: 0


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.