W_050
Analiza i interpretacja "Elegii o..." K.K. Baczyńskiego.
Wybuch wojny zaskoczył Krzysztofa Kamila Baczyńskiego
w momencie, gdy dopiero wstępował w dorosłe życie. Została mu w brutalny
sposób odebrana cała beztroska młodość, którą zastąpiła walka o przetrwanie.
Okazało się, że przyjdzie mu zmierzyć się z najtrudniejszymi wyzwaniami,
jakie niosła ze sobą nowa sytuacja. Ten problem jest poruszany w
wielu wierszach Baczyńskiego, czego przykładem jest właśnie "Elegia o..."
Wiersz mówi o małym chłopcu, który wbrew swojej
woli i wszelkiemu naturalnemu porządkowi rzeczy staje się uczestnikiem
walk w czasie wojny. Utwór zaczyna się następującymi słowami:
"Oddzielili cię, syneczku, od snów, co
jak motyl drżą,
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,"
Nie są to przeżycia, jakie powinny być udziałem
dziecka. Dzieciństwo jest to okres, od którego oczekuje się poczucia bezpieczeństwa,
ciepła, bliskości z rodzicami. W innym wierszu Baczyński napisze: "Sny
dziecinne pachniały wanilią". Z całą pewnością nie jest to czas na poznawanie
cierpienia i okrucieństwa, i to w ich najwyższej postaci.
Dwie pierwsze strofy wiersza przedstawiają sytuację, w jakiej znalazł
się chłopiec po wybuchu wojny. Wystarczy wymienić kilka określeń, użytych
przez poetę, takich jak: "żelazne łzy", albo "bochen trwóg", czy też w
końcu "wyszywali wisielcami drzew płynące morze", żeby sobie uzmysłowić,
że to nie jest świat, w którym powinno żyć dziecko. Nikt zresztą nie powinien
żyć w takim świecie, ale szczególnie odnosi się to do dziecka, które nie
miało żadnego wpływu na wybuch wojny i jej rozwój! Tymczasem chłopiec musi
poznać wszystkie reguły rządzące tym nowym światem, ponieważ już niedługo
sam będzie musiał wyruszyć do walki. Wojna nie oszczędza nikogo - jest
zaborcza i bezlitosna.
Szczególnie ważny jest następujący fragment wiersza:
"przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg". Małe dziecko
zostaje zmuszone do poznania najgłębiej ukrywanych, najbardziej wstydliwych
ludzkich sekretów. Co więcej, dziecko nie ma, bo mieć jeszcze nie może,
żadnych sposobów obrony przed tym światem. Przemierza go "po omacku". To,
co inni ludzie poznają przez całe życie (albo nigdy!), chłopiec z wiersza
poznał w ciągu krótkiego czasu od wybuchu wojny do swojej śmierci.
Bardzo charakterystyczne dla Baczyńskiego są środki
stylistyczne, jakimi posługuje się w swoim wierszu dla wyrażenia uczuć.
Język w czasach, kiedy żył Baczyński, nie nadążał z tworzeniem nazw dla
nowych pojęć i wartości, jakie powstawały w czasie wojny. Stąd zapewne
bierze się w jego wierszach niezwykle rozbudowana metaforyka. Liczne są
przenośnie, nierzadko wyszukane i zaskakujące, np. "żelazne łzy", które
"wycinają ścieżki". Aż gęsto jest od epitetów, czasem połączonych na zasadzie
przeciwieństw, jak np. w następującym fragmencie: "I wyszedłeś, jasny synu,
z czarną bronią w noc".
Wiersz zbudowany jest z trzech strof, z których
dwie pierwsze stanowią rodzaj wstępu do strofy trzeciej. Brak jest regularnych
rymów, które wplecione są tylko gdzieniegdzie dla podtrzymania rytmu wiersza.
Zwrotka trzecia jest punktem kulminacyjnym wiersza.
Chłopiec wyrusza z bronią w ręku do walki. Czytelnik przeczuwa już zapewne,
że historia chłopca nie może mieć szczęśliwego zakończenia. W końcu w tytule
wiersza zawarte jest słowo "elegia", które oznacza utwór skomponowany po
czyjejś śmierci. Poeta pisze: "I poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut
- zło". Jednak przed śmiercią chłopiec uczynił jeszcze pewien symboliczny
gest - przeżegnał ziemię ręką. To przecież dla tej ziemi, dla swojej ojczyzny,
musi umrzeć.
Ostatni wers wiersza brzmi następująco: "Czy to
była kula, czy to serce pękło?" Na to pytanie czytelnik nigdy nie pozna
odpowiedzi, zresztą chyba nie ona jest najważniejsza. Najważniejsze jest
pytanie: czy jakiekolwiek symbole, takie jak np. ojczyzna, mogą uzasadnić
śmierć, zwłaszcza dziecka? Według mnie nie, ponieważ życie jest wartością
najwyższą.
[ML]